John G. Lake mawiał: „Namaszczenie Boże jest tak samo realne jak prąd elektryczny”. Dzisiejsza medycyna i technologia to wspaniałe narzędzia, ale to wiara w moc Krzyża jest „wtyczką”, która podłącza nas do źródła życia.
Czy wiecie, że istniało miasto, w którym brakowało chorych?
W klasycznej już książce Robertsa Liardona pt. „Boży Generałowie” opisana jest historia, która dziś wydaje się niemal niemożliwa. W latach 1915–1920 amerykańskie miasto Spokane stało się areną bezprecedensowego działania Boga.
Przez posługę Johna G. Lake’a i szkolonych przez niego „techników uzdrawiania”, w ciągu zaledwie pięciu lat udokumentowano tam ponad 100 000 uzdrowień. Wpływ Bożej obecności był tak potężny, że lokalne szpitale zaczęły pustoszeć, a całe oddziały były zamykane z braku pacjentów. Władze federalne oficjalnie uznały Spokane za „najzdrowsze miasto na świecie”. To nie była zasługa postępu medycznego, ale owoc niezachwianej wiary w moc Jezusa Chrystusa.
Miliony na liczniku czy realne uzdrowienie?
Patrząc na ostatnią, piękną akcję polskiego internetu #cancerfighters, którą zorganizował Łatwogang, czujemy ogromną radość z ludzkiej solidarności. Zebrane 251 milionów złotych to wspaniałe „paliwo”. Jednak jako uczniowie Chrystusa, zadajemy sobie pytanie: czy można pójść krok dalej?
Cieszą nas zebrane środki, ale jeszcze bardziej wolelibyśmy widzieć wygraną walkę z rakiem. Wolelibyśmy widzieć na liczniku uzdrowienia zamiast milionów euro. Czy da się połączyć te dwa światy: ogromną współczesną mobilizację z duchowym autorytetem, jaki mieli Lake czy Wigglesworth? Wierzymy, że tak!
Jak możemy dziś realnie pomóc chorym na raka?
Mając wiarę, która nie cofa się przed diagnozą, możemy zacząć działać na czterech poziomach:
-
1. Przywrócenie wiary w „NIEMOŻLIWE” Największym wrogiem jest paraliżujący strach. W Spokane ludzie wierzyli, że Słowo Boże ma wyższą instancję niż wynik badania. Chcemy budować wokół chorych atmosferę zwycięstwa. Zamiast prosić: „Panie, spraw by mniej bolało”, stajemy w autorytecie i mówimy chorobie: „nie zgadzamy się na ciebie, odchodź!”. Czy w Zambrowie znajdzie się grupa osób gotowa tak wierzyć?
-
2. Pokoje Uzdrowień 2.0 Chcemy czyć ufną modlitwę o cud z praktycznym wsparciem: transportem na chemioterapię czy wsparciem psychologicznym. To „wiara czynna w miłości”. Już niedługo, w Boże Ciało, organizujemy kurs „Czyń to, co Jezus”, gdzie jeden z modułów poświęcony jest właśnie posłudze uzdrawiania.
-
3. Duchowy „Diss na Raka” Akcja Bedoesa i Łatwoganga pokazała, że raka trzeba „wyśmiać”, odebrać mu moc zastraszania. Z biblijnej perspektywy rak to nielegalny najeźdźca w ciele, które należy do Boga. Jezus gromił choroby – my chcemy robić to samo. To zmiana postawy z „ofiary” na „zwycięzcę w Chrystusie”.
-
4. Jedność jako klucz do mocy Sukces zbiórki 251 mln zł to owoc jedności. W Spokane cuda działy się, bo miasto żyło atmosferą wiary. Wierzymy, że w Zambrowie mamy wystarczająco dużo wiary – musimy tylko pozbyć się niedowiarstwa i zacząć działać razem. Gdy Kościół jest silny jednością, choroba nie ma gdzie się ukryć.
Nasze marzenie dla Zambrowa: Punkt Nadziei
Chcemy przełożyć te wizje na konkret. Wierzymy, że pieniądze to paliwo, ale wiara to ogień, który daje życie. Dlatego planujemy:
-
Lokalny „Punkt Nadziei” (Klub #cancerfighters): Miejsce spotkań, świadectw, wspólnej modlitwy i wzajemnej zachęty.
-
Modlitwę połączoną z działaniem: Post i modlitwa wsparta konkretnymi zbiórkami na osoby z naszej okolicy.
-
Szkolenie z autorytetu: Chcę pomóc każdemu wierzącemu nauczyć się, jak modlić się o chorych w swojej rodzinie. Mam materiały ze szkolenia DHT (John G. Lake) i chętnie poprowadzę zainteresowanych.
Ktoś chętny? Piszcie do nas! Możemy działać lokalnie i zdalnie.
Na koniec przypomnijmy to jeszcze raz:
„Namaszczenie Boże jest tak samo realne jak prąd elektryczny”. Dzisiejsza medycyna i technologia to wspaniałe narzędzia, ale to wiara w moc Krzyża jest „wtyczką”, która podłącza nas do źródła życia.
Z modlitwą o Was, Marek i Eliza

Zostaw odpowiedź